Archiwum 2007

Załęcze 2007

Ośrodek ZHP Nadwarciański Gród w Załęczu Wielkim gościnny obóz „Wild West” I Środowiskowego Szczepu Harcerskiego „Matecznik” im. Józefa Grzesiaka „Czarnego” z Piotrkowa Trybunalskiego godzina 9:03, siąpi ciepły lipcowy deszczyk dokoła piękny sosnowy las, przyjeżdżają autokary.
Tak zakończyły się ciche dni w załęczańskim lesie i jednocześnie rozpoczął się letni obóz Piotrkowskiego Klubu OYAMA Karate w Załęczu Wielkim. Przed nami dwa tygodnie wspólnych treningów, posiłków, zabawy i odpoczynku.
Nasz klub był gościem i jednocześnie podobozem tradycyjnego obozu harcerskiego zorganizowanego przez I Środowiskowy Szczep Harcerski „Matecznik”. To obozowanie wspólnie z harcerzami pozwoliło nam poznać harcerskie życie i przeżyć ciekawą przygodę, która dla wielu z pewnością będzie niezapomnianą.
Zaczynamy od przygotowania miejsc noclegowych czyli wyposażenia namiotów. Dla wielu z nas była to pierwsza w życiu a dla niektórych pewnie i ostatnia możliwość zbudowania sobie łóżka czy półki. Nic nie cieszy tak jak samodzielnie wyplecione wygodne łóżko szczególnie wieczorem po pełnym wrażeń dniu. Obóz gotowy, czas zacząć realizację cyklu treningowego przygotowanego przez naszych nieocenionych instruktorów.
Pierwsze dni treningów jak to zazwyczaj bywa skutkowały zakwasami i ogólnym zmęczeniem, ale z dnia na dzień było coraz lepiej a świeże leśne powietrze i smaczne jedzenie serwowane przez stołówkę pomagało regenerować siły.
Kiedy już zniknęły zakwasy a treningi zaczęły przynosić coraz więcej przyjemności odwiedził nas szichan Józef Pietras. Szichan gościł u nas dwa dni i prowadził zajęcia zarówno z karate jak i z komatu. Trening pod okiem takiego mistrza to prawdziwa gratka i możliwość obcowania z karate na najwyższym poziomie. Każdy kto był na tych treningach bez względu na to jak długo trenuje i jaki posiada stopień znalazł coś dla siebie i mógł się wiele nauczyć.
Wizyta szichana była oczywiście kulminacją cyklu treningowego tzw. kropką nad i, wisienką zdobiącą tort na który składały się codzienne treningi i zmagania uczestników obozu nie tylko z własnymi słabościami ale i z przeciwnościami pogody.
Trening jak na obóz sportowy przystało były stałym i codziennym punktem życia obozowego i nic nie było w stanie przeszkodzić w jego realizacji.
Ulewny deszcz nie stanowi najmniejszej przeszkody w bieganiu o czym mogliśmy się przekonać a nawet ma swoje zalety. Upalne dni to nie problem sensej Darek pokazał nam jak przyjemnie i efektywnie można trenować w lesie po zmroku przy świetle lamp naftowych.
Pogoda z pewnością urozmaicała nam treningi ale nie ona jedna. Zaskoczeniem dla wielu uczestników obozu było przekonanie się, że trenować można praktycznie wszędzie. Las, boisko, duży namiot to miejsca w których nie trudno sobie wyobrazić ludzi w kimonach ale mało kto przewidział, że świetnym miejscem treningowym jest rzeka. Pompki, brzuszki, techniki ręczne i nożne wykonywane w rzece to naprawdę niezapomniane przeżycie.
No ale oczywiście nie tylko do treningów wykorzystywaliśmy rzekę dzięki ciepłej i słonecznej pogodzie większość naszych wizyt na plaży była jednak związana z klasycznym plażowaniem czyli „aktywnym” spędzaniem wolnego czasu.
Z doświadczeń treningowych na szczególne zapamiętanie zasługuje również rozegrany na dużym trawiastym boisku mecz rugby, dzięki któremu przekonaliśmy się jaka to przyjemna i „delikatna” gra.
Jeśli ktoś miał wątpliwości co do skuteczności treningów to wszystkie się z pewnością rozwiały podczas krótkiego pokazu naszej sztuki walki zorganizowanego dla gości zza oceanu którzy zwiedzali nasz obóz. Podczas tego pokazu mieliśmy okazję zobaczyć kata kumite oraz kata z kijem prezentowane przez senseja Darka oraz sempai Mirona, Michała i Kubę, a także zapierający dech w piersiach pokaz efektów wieloletnich treningów w wykonaniu senseja Darka.
Oczywiście nie na samych treningach spędzaliśmy czas na obozie. Jak już się przekonaliśmy na wcześniejszych wyjazdach organizowanych przez senseja Darka każdy wyjazd jest inny ale wszystkie mają jedną wspólną cechę na pewno nie można się na nich nudzić.
Tak też było i tym razem, a że był to jak dotychczas najdłuższy nasz wyjazd to i atrakcji nie brakowało.
Każdy chętny mógł spróbować wejścia i zjazdu po linie z pomocą profesjonalnych przyrządów wspinaczkowych oraz zyskać podstawowe wiadomości o wspinaczce i sprzęcie. Niektórzy oprócz wchodzenia po linie spróbowali wspinaczki po drzewach. Wspinaczka jest wspaniałym i fascynującym sportem, którym niektórzy z pewnością się zarazili i będą go uprawiać.
Dla miłośników sportów wodnych oprócz oczywiście częstych kąpieli w rzece został zorganizowany spływ kajakowy rzeką Wartą. Cisza, piękne widoki, przeciskanie się ciasnymi przepływami dookoła wysepek, i na koniec namiastka kajakarstwa górskiego, i wodowanie kajaka przez niektórych uczestników spływu to tylko nieliczne zalety spływu, a wszystkich nie sposób wymienić.
Ci, którzy nie przepadają ani za wysokością, ani za środowiskiem wodnym mieli okazję niejednokrotnie spróbować swoich sił w biegu na orientację. Skoordynowanie biegu spostrzegawczości oraz posługiwania się mapą spodobało się wielu uczestnikom obozu i było wyśmienitym uzupełnieniem treningów.
Przedstawione wyżej zajęcia były domeną naszego obozu sportowego, ale były też wydarzenia w których uczestniczyliśmy razem z harcerzami.
Obozując razem z drużynami harcerskimi mieliśmy okazję zobaczyć jak wygląda tradycyjne ognisko harcerskie, poznać trochę historii harcerskiej, a także uczestniczyć w stałych elementach obozów harcerskich takich jak noc śmiechu, noc strachu czy śluby obozowe.
Podczas nocy śmiechu najmłodszy z naszych zastępów zaprezentował przygotowany przez siebie skecz , który wypadł naprawdę dobrze za co należą się im słowa uznania.
Relacjonując ten obóz nie można pominąć zorganizowanego przez nasz pod-obóz w ramach dnia obozowicza biegu na orientację dla kadry obozu. Nie był to zwykły bieg, gdyż w punktach wskazanych na mapie, które należało odszukać ukryte były insygnia władzy obozowej. Kadrowicze jak na doświadczonych harcerzy przystało poradzili sobie bez problemów.
Codzienne apele, powitanie oraz pożegnanie dnia, a także uczestnictwo w mszy polowej zorganizowanej przez harcerzy to ciekawe doświadczenia pokazujące harcerskie życie, w których również mieliśmy możliwość uczestniczyć.

Podsumowując muszę przyznać, iż niezwykle trudno jest zrelacjonować dwa bardzo aktywne tygodnie w kilku zdaniach. Dla wielu z uczestników obozu będzie on niezapomnianym przeżyciem, dla wielu inspiracją do dalszych treningów, a może również do zajęcia się nowymi rzeczami, które mieli okazję spróbować. Gdyby mi przyszło podsumować obóz jednym zdaniem to z pewnością byłoby to zdanie wielokrotnie złożone i nie zabrakłoby w nim słów: Świetnie spędzony czas, w pełni profesjonalna organizacja, możliwość poprawienia swoich umiejętności, gorąco polecam każdemu trenującemu.
Jestem przekonany, że to nie jest ostatni nasz wspólny wyjazd, i że kolejne nie będą takie same, ale równie ciekawe i pisze się na nie w ciemno.
Berni .

XIII Mistrzostwa Polski OYAMA Polskiej Federacji Karate w Kata Bydgoszcz 2007

Na początku maja 2007 roku w Bydgoszczy odbyły się XIII Mistrzostwa Polski OYAMA Polskiej Federacji Karate w Kata, w których wystartowało 180 zawodników z 23 klubów Oyama karate. Organizatorami zawodów był: Bydgoski Klub Oyama Karate Pałac oraz Pałac Młodzieży w Bydgoszczy.
Piotrkowscy zawodnicy: Jakub Kowali i Michał Pełka zdobyli wysokie trzecie miejsca. Jednym z sędziów Mistrzostw Polski w Kata był Krzysztof Brachacz, prezes Piotrkowskiego Klubu Oyama Karate.

 

VII Międzynarodowy Turniej Karate w Wysokim Mazowieckiem

W czerwcu w Wysokim Mazowieckiem odbył się VII Międzynarodowy Turniej Karate pod patronatem Marszałka Województwa Podlaskiego oraz Burmistrza Miasta Wysokie Mazowiecki, w którym wzięła udział blisko 80 dzieci i juniorów z Podlasia, Mazowsza, Łódzkiego, Wielkopolski oraz Litwy.

Piotrków Trybunalski reprezentowali Jakub Kowalik i Michał Pełka, którzy wywalczyli dwa trzecie miejsca.

Zawody sędziowali Sensei: Artur Więzowski 3 dan, Piotr Tradecki 3 dan, Sławomir Posłuszny 3 dan, Evgienij Sklifus 3 dan, Wasili Iwanow 2 dan, Krzysztof Brachacz 1 dan.

 

Mistrzostwa Polski Oyama Karate Brzeszcze 2007

Rywalizacja sportowa uczy poszanowania dla przeciwnika, pozwala zrozumieć sens zwycięstwa i porażek. Wynik sportowy to najważniejszy element rywalizacji sportowej, ale nie jedyny. To tu zdobywamy cenne doświadczenie szkoleniowe i organizacyjne. Spotkanie tak licznej grupy pasjonatów karate sprzyja nawiązywaniu nowych przyjaźni, które nigdy nie przemijają.

.trenujący karate poznają i pokonują własne słabości, staja się odporniejsi na przeciwności losu. walka jest nierozerwalnie związana z karate. Jest sprawdzeniem nie tylko przygotowania technicznego i motorycznego walczących. To próba charakteru, poświecenia, odwagi i odporności psychicznej, każdy kto chce doskonalić się w tej sztuce staje w końcu przed taka próba.

Przed taka próba w dniu 28 kwietnia 2007r w Brzeszczach na Mistrzostwach Polski Oyama Karate stanął jeden z naszych czołowych piotrkowskich zawodników reprezentant Piotrkowskiego Klubu Oyama Karate Dariusz Szulc posiadacz stopnia mistrzowskiego 1dan trener mistrzów polski, popularyzator Oyama Karate na ziemi piotrkowskiej, reprezentant piotrkowskiego karate na arenie międzynarodowej Światowej Organizacji Karate. Dariusz Szulc po zaciętym boju oraz dzielnie dopingującej publiczności wywalczył tytuł wicemistrza Polski Oyama Karate roku 2007.

Serdecznie gratulujemy naszemu zawodnikowi oraz życzymy kolejnych sukcesów wszystkim reprezentantom Oyama Karate ziemi Piotrkowskiej na zbliżających się tegorocznych zawodach w Bydgoszczy w kata jak i jesienia w rywalizacji o puchar Oyama Top.

pozdrawiam
redaktor naczelny oyama p-kow nocą od zmierzchu do świtu Mironek k. ;-))))

 

Pokaz na morgach


W sobotę 14 października 2006 r. nasz klub zorganizował pokaz OYAMA KARATE, który odbył się w bazie harcerskiej na trzech morgach. Pokaz był zorganizowany dla zuchów, którzy w tym czasie przebywali na biwaku.
Zainteresowanie młodej widowni było duże bo obserwowało nas ponad 100 osób, a po minach widać było podziw dla senseja Darka za precyzyjne wykonywanie kopnięć i rzutów które skutecznie obezwładniajš przeciwników, oraz dwóch uczniów senseja za odporność na ból :).
Po pokazie część członków klubu wybrała się na terenowe przeprawy prze las i rzekę sprawdzając możliwości Pagero i Ciapka.
Wieczorem odbyło się wspólne ognisko i popisy wokalna muzyczne potwierdzające, że nie samym Karate żyją członkowie klubu.
Podsumowując należy stwierdzić, iż kolejny udany wyjazd mamy za sobą oby takich było jak najwięcej o co z pewnością zadbają nasi instruktorzy.
Za to co było dziękujemy i prosimy o kolejne.

OSU

 
XII Międzynarodowe Seminarium Szkoleniowo-Kwalifikacyjne w Krakowie

W dniach 8-9.04.2006 r. Polskę odwiedził Wielki Mistrz wschodnich sztuk walki oraz legenda światowego karate Mistrz Shigeru Oyama posiadacz najwyższego stopnia mistrzowskiego 10 dan.
Wizycie Wielkiego Mistrza w Centralnym Dojo w Krakowie towarzyszyło XII Międzynarodowe Seminarium Szkoleniowo-Kwalifikacyjne w którym to udział wzięli przedstawiciele OYAMA IFK z Rosji, Ukrainy, Białorusi i Polski. W dniu 08.04.2006 r. (sobota) odbyły się dwa treningi dla szefów klubów, kierowników wyszkolenia technicznego, instruktorów, kandydatów do udziału w egzaminie na stopnie mistrzowskie oraz zaawansowanych zawodników w którym to udział wzięło ponad 300 osób. Delegacja Piotrkowskiego Klubu Oyama Karate dumnie uczestniczyła w seminarium ku uciesze Wielkiego Mistrza Shigeru Oyamay 10 dan, który bacznym okiem obserwował zmagania naszych delegatów wyróżniając senseia Dariusza Szulca posiadacza stopnia mistrzowskiego 1 dan za postawę i ducha walki jaką prezentował podczas obu treningów, sensei Dariusz Szulc miał niepowtarzalna okazje bezpośrednio ćwiczyć z Wielkim Mistrzem Shigeru Oyama co niewątpliwie jest wielkim zaszczytem i wyróżnieniem na arenie ogólnopolskiej jak i międzynarodowej dla senseia Dariusza Szulca jak i calej sekcji Piotrkowskiego Klubu Oyama Karate.

OSU

 

Seminarium w Przygłowie

W malowniczej scenerii zaśnieżonego lasu w Przygłowie w dniach 27 – 29 stycznia 2006 r. odbyło się pierwsze zorganizowane w naszym klubie wyjazdowe seminarium OYAMA KARATE. Pierwsi uczestnicy seminarium nazwanego przez niektórych pieszczotliwie biwakiem zaczęli przybywać do goszczącej nas szkoły w Przygłowie w czwartkowy wieczór.
W ten mroźny styczniowy wieczór obejrzeliśmy wspólnie film poświęcony historii życia Masutatsu Oyama.
W piątek od samego rana były niespodzianki. Pierwszą niespodzianką zrobili uczestnicy seminarium sensejowi tym, że bez konieczności ich budzenia stawili się w komplecie gotowi do tzw. porannej zaprawy czyli krótkiego biegu po lesie. Temperatura 18 stopni a tu grupa 20 osób biegnie przez las był to widok jakiego mieszkańcy Przygłowa na pewno nieczęsto oglądają, ale i nieszybko zapomną. Proszę mi wierzyć bieg w tak niskiej temperaturze jest bardzo krzepi?cy i działa lepiej od porannej kawy. Po powrocie śniadanie, chwila odpoczynku i pierwszy z serii treningów zaplanowanych przez organizatorów. Trening przyjemny, długi ale ciekawy poświęcony doskonaleniu technik karate, każdy z uczestników dowiedział się jakie ma braki, nad czym ma popracować, a co robi w miarę dobrze, a wszystko dzięki temu, że tutaj nie będąc ograniczonym dostępnością sali, sensej miał czas żeby do każdego podejść i zobaczyć jak wykonuje poszczególne techniki i skorygować błędy oraz wskazać właściwy sposób wykonywania technik. Po treningu dla większości chwila odpoczynku, a dla niektórych czas przygotowania obiadu. Tutaj trzeba zaznaczyć, że kucharz pewnie uznał, iż nie może być wszystko super i kolorowe bo uczestnicy pewnie by szybko zapomnieli seminarium, więc postanowił już pierwszego dnia zużyć do przygotowywanej potrawy cały zapas pieprzu jaki znajdował się w kuchni, co oczywiście nie uszło uwadze jedzących i spowodowało ogromną popularność napoju zwanego kompotem. Po odbudowaniu jako takiego życia w ustach skutecznie wypalonego przez wspominany obiad wszyscy przystąpili do popołudniowego treningu, który był kontynuacją myśli metodycznej senseja zaprezentowanej na treningu porannym. Po treningu kolejna niespodzianka, tym razem zrobiona przez organizatorów uczestnikom. Nie mówiąc gdzie jedziemy informując tylko o potrzebie zabrania strojów treningowych oraz pewnych akcesoriów zapakowano nas w samochody. Zdziwienie było wielkie kiedy okazało się, że przyjechaliśmy do dojo w Piotrkowie na wieczorny trening w klubie i tu kolejna miła niespodzianka trening prowadzi shihan Józef Pietras 5 dan.
Trening inny niż ten do którego jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień co czynilo go bardzo interesujcym a dla niektórych, szczególnie początkujących, adeptów OYAMA KARATE szokujący, ale jednocześnie motywujący do jak największego zaangażowania w treningi. Po treningu powrót do Przygłowa kolacja, wieczorna projekcja filmu i tak zwane zajęcia dowolne w pod grupach, czyli jedni poszli spać, inni pograć w kosza, czy ping ponga, jeszcze inni porozmawia? o ty i o tamtym, a niektórzy postanowili umilić sobie i innym ten czas przy d?wi?kach gitary i wspólnym śpiewie. Na tym się skończył pierwszy dzień seminarium.
W sobotę rano już nie było tak słodko z pobudką jak dnia poprzedniego ale obyło się bez większych ekscesów, i tu nastąpiła kolejna niespodzianka, która najbardziej zaskoczyła jedną z uczestniczek. Tą niespodzianką było to, że nie wiadomo skąd organizatorzy dowiedzieli się, że jedna z uczestniczek ma właśnie w tym dniu urodziny nie napisze które bo podobno u kobiet to zawsze 19-ste? i niech tak pozostanie. Po śniadaniu, trening. I tu kolejna niespodzianka trening prowadzi shihan Józef Pietras, ale nie jest to typowy trening Karate, ale trening systemu walki KOMBAT. Zajęcia prowadzone na najwyższym poziomie uzmysławiające jak reagujemy w sytuacjach zagrożenia, i co oraz jak powinniśmy zrobić aby nie stać z góry na przegranej pozycji. Zaprezentowane przez shihana techniki często mogłoby się wydawać tak proste i oczywiste, a zarazem tak skuteczne pozwoliły uczestnikom treningu spojrzeć z innej strony na walkę konfrontację przeciwników, ale przede wszystkim trening ten pozwoli? na zauważenie różnic pomiędzy walką sportową prowadzoną w ramach trenowania sztuki walki takiej jak OYAMA KARATE, a realną sytuacją zagrożenia z jaką możemy się spotkać na ulicy. Trening był podzielony na dwie części z krótką przerwą na uzupełnienie płynów, ale jestem przekonany, że gdyby miał nawet trwać do wieczora to nikt z uczestników by nie narzekał.
Po obiedzie tym razem bez nadmiaru przypraw organizatorzy zafundowali uczestnikom kolejną wyśmienitą niespodziankę w postaci gry terenowej. Bieganie z latarką i mapą po lesie szukając punktów informacyjnych po kolana w śniegu jest niezapomnianym przeżyciem i jednoczenie wyśmienitą zabawą. Po powrocie wszystkich uczestników gry z lasu powinna nastąpić kolacja, ale jak już można było zauważyć wcześniej wyjazd ten opiewał w niespodzianki i tutaj uczestnicy
równie? się nie zawiedli. Kolacja odbyła się przy ognisku. Wspólne pieczenie kiełbasy śpiewy i zabawy przy ogniu w styczniu, no cóż wspaniały sprawa a w dodatku ile osób może się pochwalić, że było na ognisku w styczniu? Zabawa i dobre humoru nie opuszcza?y uczestników seminarium do późnego wieczora, a nawet do końca seminarium. Niedzielny poranek by? kolejnym porankiem niespodzianek. trening poprowadzi? znawca technik Ju-jitsu w osobie naszego kolegi Wielkiego Wiesława. Trening nadzwyczaj ciekawy i atrakcyjny trwał do godzin popołudniowych i mimo zmęczenia wszyscy dotrwali do końca. Seminarium zakończyło się zrobieniem zbiorowej fotki, po której to uczestnicy w zadowoleniu i szczęściu rozjechali się do domów.

OSU

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *